z perspektywy Nice
Dla tych co wogule czytają powiadamiam iż owe opowiadanie zostało przeniesione na wattpada juśli nie che wam się zakładać konta na tamtej stronie to napiszcie czy chcecie kontynuacyjne tutaj;)
Po koncercie wróciłem do domu zmęczony. Menadżer powiedział że ma do załatwienia jakąś sprawę i że niedługo wróci. Rozłożyłem się na kanapie i włączyłem telewizor. Jak zwykle nic ciekawego w tej telewizji. Odłożyłem pilota na stolik,wstałem i ruszyłem w stronę kuchni. Odgrzałem sobie ostatnia zapiekankę i włączyłem muzykę w telewizorze. Zjadłem zapiekankę ,minęła godzina aż wkącu menadżer wrócił. Rzucił na fotel torbę z książkami i usiadł na kanapie . Spojrzałem na niego ze zdziwieniem.
-Po co ci te książki?-Menadżer spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Jutro rozpoczęcie roku szkolnego,zapomniałeś?Kupiłem ci ksiązki do szkoły przejżyj je.-podał mi książki więc zacząłem je przeglądać.
-Nie mogę iść na rozpoczęcie roku szkolnego jutro mam wywiad no i próbe zespołu ,i wogle jestem zajęty.
-Wiem,ale do szkoły pójdziesz!-Poparzył na mnie powaznym wzrokiem.Komu sie chce chodzić do szkoły jestem gwiazdą nie mam na takie bzdety czasu.Wstałem i wziełem worek z książkami poszedłem do swojego pokoju.Właśnie wychodziła z niego sprzątaczka,która spisała się na nadal i do tego kupiła zapach do pokoju. Bede musiał dać jej większą wypłatę niż zwykle. Rzuciłem książki w kat zamknąłem drzwi i położyłem sie wygodnie na swoim łóżku,i zasnąłem.
Następnego dnia nie poszedłem na rozpoczęcie roku co wkurzało trochę menadżera ,ale trudno.Wylegiwałem się na kanapie przy telewizorku gdy nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Byli to moi koledzy ze zespołu i wyciągnęli mnie na spacer.Jak tu spacerować gdy śledzi cię paparazzi i fanki.To było jak zabawa w berka i chowanego. Po jakiś 30min zgubiliśmy ich wkącu i udaliśmy się do kafejki na odpoczynek. Wypiliśmy po herbacie i zjedliśmy po kawałku ciasta. Mojemu koledze kelnerka wpadła w oko i został tam jeszcze dłuzej a ja z reszta udaliśmy się do mojego domu. Po szybkim obiedzie pojechaliśmy na nagranie płyty oczywiście fanki o tym wiedziały i czyhały na nas.Gdy skączyliśmy nagranie wymknęliśmy się po cichu tylnymi drzwiami.Dzień dobiegł kąńca jutro trzeba iść do tej szkoły.Menadżer powiedział ze jak trzeba będzie to wstanie wcześniej i mnie obudzi oblewając woda.Rano menadżer obudził mnie nie woda tylko trąbiąc w trąbkę. Myslałem że ogłuche! Poszedłem do łazienki umyć się i przebrać.Zjadłem śniadanie a w tym czasie menadżer zdążył zapakować mi plecak.
-Naprawdę masz talent,ale zapakować się to nie umiałeś?
-Nie chciało mi się-menadżer już nic nie powiedział tylko wzdychnął i poszedł po plan lekcji.Na pierwszej lekcji mam w-f po prostu super.Wsiadłem do limuzyny w której byli już moi koledzy i pojechaliśmy do szkoły.Po drodze mijaliśmy różnych ludzi w tym moich fanów.
Wysiadłem z limuzyny razem z kolegami i przekroczyliśmy bramę szkoły a tam dziewczynę najpierw spojrzały na nas a potem się rzuciły. Myślałem ze będzie normalnie ale jak widaćbedzie tak jak zawsze. Przebiłem się przez tłum fanek zostawiając kolegów samych. Poradza sobie sami niech wiedzą co to sława.Jeśli chodzi o szkołę to nie było szału.Jedynie wielki teren wokół szkoły robił wrażenie. Inne szkoły miały mniejszy teren ale za to były bardziej bogato wyposażone.Przed białą szkołą był jakiś pomnik pewnie ważny i związany z historia szkoły.Na terenie szkoły rosną drzewa wiśni a ze teraz jes wiosna to zaczęły kwitnąc a to piękny widok. Tylko niektóre dziewczyny narzekały bo platki kwiatów wpadały im we włosy. Była tez bieżnia i boisko,ławeczki , fontana oraz huśtawki przy których siedziały ładne dziewczyny.
Udałm sie do sali gimnastycznej mijajac rożnych uczniów którzy posyłali mi dobre albo złowrogie spojrzenia.Przebrałem sie i zajołem miejsce w szeregu stałem obok Erwina na którego wołaja emo.w sumie to grzywka robi z niego emo i ten wzrok.Pani od wuefu była młoda i piękna powiedziała ze możemy robić co chcemy. Większość chłopaków wybrała piłkę nożną. Graliśmy przeciwko młodszej grupie bo oni tez mieli wf.W naszej grupie najbardziej wyróżniałem się ja.Byłem taka małą bląd kropką z pośród kilkunastu czarnych kropek.W przeciwnej drużynie był chłopak który tez się wrużnial niebieskimi długimi włosami przez które wyglądał jak dziewczyna.Erwin jest strasznie dobry w piłkę nożną ale słyszałem że w innych dziedzinach sportu to leń. Postawiono mnie w bramce wystarczyło że wyobraziłem sobie piłkę jako fankę to odrazu kopałem ją w dal aby sie obronić i przy okazj bramkę. Na boisku była by ze mnie lama. Stałbym w kącie albo udawałbym że coś robię .
Na przerwie dziewczyny do mnie zarywały ale mnie to już nie bawi więc je ignorowałem. Wszystkim dziewczyna zależało tylko na jednym ,na pieniądzach,sławie mojej urodzie i ,,robieniu tego,,.Dlatego odrzucałem je. Po prostu nie mam szczęścia jeśli chodzi o związki. Usiadłem pod klasą i zacząłem grać na telefonie. Nagle jakaś dziewczyna o czarnych włosach i żółtych oczach zaproponowała mi że mnie oprowadzi po szkole Zgodziłem się i poszedłem za nią.Dowiedziałem się że Elvira to siostra Erwina i Alvina którego jeszcze nie spotkałem. Tak więc szedłem za piękną Elvirą która miała zgrabne ruchy,mrrr. Po tym jak mnie oprowadziła zapytała się mnie czy spotkam się z nią po szkole. Chiałem powiedzieć tak ale powiedziałem nie i chyba się na fochała. Pocałowałem ją w policzek i odszedłem. Zachciało mi się pić więc poszedłem do automatu z piciem gdzie stał tam chłopako dziewczyna.Był chyba razem ze swoim bratem. Rozmawiali o czymś ,nie wiem o czym bo nie podsłuchiwałem jak to niektórzy. Wrzuciłem monetę przycisnołę guzik i nic nie wyleciało.Wkurzyłem się i zaczołęm klnąc .Nagle podszedł chłopako dziewczyna i kopną w automat a puszka z piciem wyleciała.
-Dzięki -podziękowałem mu i wziołęm picie.
-Nie ma za co -Odszedł razem z bratem a ja się napiłem coli. Patrzałem jak odchodzą i pomyślałem sobie że nawet mryciaśny ten niebiesko włosy jest. Może by tak spróbować z nim raz.....Chwila o czym ja myślę! Wyrzuciłem puszkę i ruszyłem na zajęcia muzyczne. Pani od muzyki też jest piękna. Powoli zaczynam lubić tą szkołę same śliczne nauczycielki.Pani Haruka dała mi gitarę i poprosiła abym coś zagrał. Zgodziłem się i zacząłem grać.Ona i reszta dziewczyn patrzyli na mnie i pożerali mnie wzrokiem.Było to trochę krępujące.Już wiem że nie lubię tej nauczycielki ten jej wzrok mnie przerażał. Po lekcji szybko się spakowałem i uciekłem z tej klasy.Wpadłem niechcący na Alvina i się przewróciliśmy a grupka uczniów obok śmiała się . Wstałem i podałem Alvinowi rękę i pomogłem mu wstać.
-Przepraszam...-Powiedział bliźniak Erwina. Nawet nie są do siebie za bardzo podobni.Tylko troszeczkę. -To ja przepraszam ciebie. - odpowiedziałem i szybko odeszłem . To dopiero druga lekcja a ja już mam dość ale niestety do wakacji daleko.
Po lekcjach nudnej chemii ,biologi oraz historii można iść do domu i uwolnić się od tej szkoły.Już byłem przy bramie wolności gdy nagle ujrzałem jak niebiesko włosa ,,księżniczka,, była napastowana. No cóż trzeba było mu pomóc. Podszedłem do napastników a oni zaczęli się śmiać.
- Z czego się śmiejecie ?-Zapytałem ich.
-Z ciebie!-powiedział jeden z nich i śmiał się dalej.
- Aha....-Patrzałem na nich a ''księżniczka,, schowała się za mną.
-Chcesz się bić białasie? - Powiedział jeden z nich i uśmiechając się głupkowato.
-nie,zamierzam zrobić coś innego - wziołęm głęboki wdech i krzyknąłem głośno ze rozdaje autografy. Od razu masa fanek zebrała się wokół mnie co sprawiło ze napastnicy uciekli.
-uff....dziękuje...-odezwał się chłopak stojący za mną którego ledwie usłyszałem w tym tłumie.Chciałem się go zapytać o imię ale nie zdążyłem bo szybko odszedł. -Johan! -usłyszałem jak moi koledzy ze zespołu wołają mnie po ksywie.Chociaż wiem że Nice pewnie znaczy coś innego po japońsku niż po angielsku to jednak wole aby wołano do mnie Johny. Dużo się nacierpiałem w dzieciństwie w Anglii przez to imię. Thomas ,Alexy i Michael wybawili mnie z tej obławy.
W limuzynie rozmawialiśmy o szkole. Alexy chodzi do pierwszej klasy liceum,Thomas i Michael chodzą zaś do 2 klasy liceum z czego Thomas powtarza klasę. Ja jestem w 3 klasie liceum.
- Nice co tam powiesz?- Zapytał mnie Michael i otworzył puszkę oranżady.
- Nic ciekawego-Popatrzałem na okno za którym wszystko szybko mijało.
- No ,nie wstydź się Nice,słyszałem od Elviry że pocałowałeś ją.-Odezwał się Alexy i szturchnął mnie w ramie.
- To nic takiego....
- Tylko tak mówisz w myślach już się do niej dobierasz.-Odrzekł Alexy ,natomiast Michael dodał .
-A ty braciszku? Jesteś z nią w klasie pewnie na nią lecisz!
-Nie prawda!-W tym momencie zarumienił się i zaniemówił co było na swój sposób urocze.
-Więc kim była ta ślicznotka która broniłeś?
-To nie jest dziewczyna Thomasie ,to jest chłopak.-Koledzy spojrzeli na mnie z niedowierzaniem.
-Tak tak wiemy ze chcesz ją tylko dla siebie.
- Nie prawda! -Limuzyna się zatrzymała przed moim domem,Pożegnałem się z kolegami i wysiadłem.Gdy odjechali wszedłem do domu rzuciłem plecak na fotel i poszedłem do kuchni. Na stole był już ciepły obiad. Usiadłem na krześle i zabrałem się do jedzenia pysznego kotlecika z kurczaka ze serem,ogórków kiszonych i pure ziemniaczanych oraz zupy pomidorowej. Po zjedzeniu dałem naczynia do zmywarki i postanowiłem pość do parku.W parku spotkałem ,,księżniczkę,, siedziała pod drzewem na ławce i dokarmiała gołębie. Dosiadłem się do niego lecz on nie zareagował. Chyba mnie nie poznał.Siedziałem sobie tak aż w końcu się odezwałem.
- Cześć jak masz na imię?
-Czy to ważne?- spojrzał na mnie bez emocjonalnie. Po chwili wstał z ławki i odszedł a ja dalej nie wiem jak ma na imię. Gdy go spotkam w szkole pierwsze co zrobię to zapytam się go o imię pewnie jest urocze.Zrobiło się zimniej wiec wróciłem do domu.
Następnego dnia w szkole zacząłem szukać ,,księżniczki". Znalazłem go w bibliotece siedział za regałami i czytał coś.Pewnie jest kujonem chociaż na takiego nie wygląda. przysiadłem się do niego a ten znowu nie zwrócił uwagi na mną osobę. Czyżby mnie nie lubił? Jeszcze nawet nie zaczęliśmy się kolegować.
-Czemu wczoraj tak szybko odszedłeś ? - Wpatrywałem się w jego śliczna twarz.Nic na to nie poradzę przy nim jest jakoś inaczej.
-Bo było zimno. -Odpowiedział ale czułem że kłamie i chciałem się dowiedzieć prawdy.Spojrzałem na jego piękne włosy i zacząłem je dotykać. Chyba się wkurzył bo zamknął głośno książkę wstał i zaczął odchodzi.Nie ma mowy aby mi znowu uciekł! Złapałem go w pasie i zaciągnąłem miedzy regały aby nikt nas nie widział. Przycisnąłem go do regału i spojrzałem intensywnie prosto w jego piękne oczka.Jedną rękę trzymałem na jego biodrze a druga na ramieniu.Przybliżyłem swoja twarz do jego twarzy.Nie mam pojęcia czemu to zrobiłem.Zrobiłem to bo chciałem pokazać kto tu rządzi? Albo żeby bał się mnie,czy może dlatego że chyba się mi s-spodobał?
-Czemu mnie unikasz?-Zapytałem go pewny siebie a on patrzyła na mnie swoimi przerażonymi oczkami.
-J-ja...nie wiem.-Odpowiedział drżącym głosem i spojrzał na mnie niewinnym wzrokiem.Aby utrzymać lepszy kontakt wzrokowy przycisnąłem się do jego ciała.
-Przemyśl to i daj mi odpowiedź. -,,Księżniczka" wciąż drżała i dobrze niech wie że jej książę ma mocny charakter. Odsunąłem się od niego i poczekałem aż się ogarnie. Troszkę przesadziłem możliwe że po tym zajściu znienawidzi mnie a tego nie chce.Spojrzał na mnie i odsunął trochę.
-Bo jesteś słowny.
- Tylko dlatego?- zamyśliłem się.
- No co?-powiedział chłopiec i cofną się.
-Nic, jestem Nice ale mów mi Johan. - Wyciągnąłem dłoń w stronę chłopaka lecz ten tylko spojrzał tylko na nią i bardziej się odsunął. Podeszłem do niego i objąłem w pasie,spojrzał na mnie swymi wielkimi oczkami. Zarumieniłem się chyba gdyż zrobiło mi się nagle ciepło. chciałem go ponownie zapyta o imię ale nagle zadzwonił dzwonek na lekcji i chłopak się wyrwał i uciekł. Cholera znowu to samo ! dzwonek przestał dzwonić wiec ruszyłem na lekcje biologi. po lekcjach przed szkoła ujrzałem go ale już do niego nie podchodziłem. Po tym co zaszło w bibliotece już nigdy się do mnie nie odezwie. Już chciałem iść poza teren szkoły gdy nagle zaczepili mnie ci sami chłopcy co zaczepili moja ,,księżniczkę''. Jeden z nich złapał mnie za koszule i rzucił o mur.
- O co chodzi?! -Zapytałem wkurzony
-Ty! Ty trzymasz z tym Rue? - Spojrzał na mnie wilkiem i uśmiechnął się złośliwie.
-Odpowiesz mi? A może mam cie zmusić? - Chciał mnie uderzyć ale nagle pojawiła się ,,księżniczka,, i przyjęła cios ,i upadła.
-Co ty robisz?! -Krzyknąłem na niego a on zaś jękną cicho z bólu. Podniosłem go i przytuliłem. Mężczyźni stojący przed nami zaczęli się śmiać.
-Geje! -Powiedział jeden z nich i zaczęli odchodzić ale zanim zdążyli to odejść to spaniała ,,księżniczka,, podeszła do osoby która go uderzyła i oddała dwa razy mocniej. Spojrzałem na niego zszokowany. Teraz przynajmniej znam jego imię, Rue urocze.
-Rue to bardzo ładne imię.-Uśmiechniętym się do ,,księżniczki,, a on podszedł i przytulił mnie a następnie zemdlał w mych ramionach. The What? Rozejrzałem się do okoła aby upewnić się że nikt nie widzi. Wziąłem Rue do limuzyny ,koledzy od razu spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Nice co ty robisz? Rozumiem że ci się podoba ale żeby tak od razu go porywać. -powiedział Thomas i patrzył na mnie z przerażeniem.
-To nie tak...opowiem wam później.- Koledzy poszli do mnie aby się dowiedzieć o tym czemu porwałem go ,a tak naprawdę to go nie porwałem tylko udzieliłem pomocy... Położyłem Rue do mojego łózka i okryłem Pogłaskałem jak moja mama mnie kiedyś i wróciłem do moich kolegów którzy czekali na mnie w salonie.
Wyciągnąłem z lodówki 4 schłodzone piwa,wiem że w naszym wieku nie powinniśmy jeszcze pić ale to tylko piwo... Podałem każdemu puszkę po czym otworzyłem swoją.
-Zdrowie !-Powiedziałem i wziąłem niewielkiego łyka.
-Nice to czemu zabrałeś Rue ?I to nie przytomnego.-Zapytał Alexy i zarzucił grzywką.
-Obronił mnie a potem zemdlał.
-Obronił cie?Nie wygląda na takiego co jest silny -Spojrzał na mnie Michaels i się zaśmiał.
-Może i nie wygląda na silnego ale potrafi przyłożyć !-Cała trójka spojrzał na mnie z niedowieżeniem pewnie myślą sobie że Rue to cienias.
-No co? Naprawdę widziałem na własne oczy jak wali!
-Spokojnie Nice,powiedz czemu go nie oddałeś do jego domu?
-Ja....-nie wiedziałem co powiedzieć. Wziąłem go bo nie wiedziałem gdzie mieszka,a może tak naprawdę chciałem go dla siebie? O czym ja myślę! Czemu w ogóle o nim tak myśle to mężczyzna! No ale ta jego sylwetka i te niebieskie długie włosy które dodają mu kobiecej urody ,i tak fajnie powiewają na wietrze. Czerwone oczka które drżą czasami i dodają mu mrocznej aury oraz rumieńce na jego twarzy biją wszystko. Ah! jaki on uroczy mrrr. Moment ,znowu o nim myślę!
- Nice,odpowiesz? Już nie bujaj w obłokach.
-No bo ja nie wiem gdzie on mieszka...-Podniosłem nerwowo głos i wziołęm łyk piwa.
-Tak tak. -Zaczął mnie szturchać Alexsy. -Pewnie ci się podoba,tak dawno nie kręcą cię dziewczyny.
-Nieprawda! Lubie dziewczyny dalej.
- To umów się z Elvira Rrain.-Spojrzałem na alexy'ego w szoku .Przecież to moja przyjaciółka
-C-co czemu?
-Udowodnij że dalej dziewczyny cie kręcą.-Uśmiechnął się do mnie złowieszczo. Rue jest chłopakiem a ja wole stanowczo dziewczyny wiec się z nią umówię.
-Oky dajcie mi kilka dni a się z nią umówię
-A Rue nie będzie zazdrosny?
-Nie jesteśmy razem! Mogę szaleć dalej!
-Ok to szalejmy razem. -Michaels odłożył pusta puszkę po piwie na ławę. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Poszedłem otworzyć i mym oczom ukazała się piękna postać Elviry. Była ona uczesana o dziwo w koka spiętego czarna klamrą, ubrana była w jasno niebieska sukinęke bez ramiączek sięgająca aż do kolan.na sobie miała narzucony sweterek w ciemnej odcieni niebieskiego do tego założyła czarne koturny pewnie aby dodać sobie kilka cętymetrów. Na szyi miała stadartdowo swój ulubiony naszyjnik złoty klucz.
-Nice czy ty gapisz się na mój biust?- Wstrząsnąłem głową i się zarumieniłem.
-Nie,ja patrzyłem na buty...
-Tak ,tak mogę zostawić Aki i ciebie?
-Oczywiście!-Podała mi torbę w której znajdowała się czarna kotka. Elvira uśmiechnęła się.
-To pa.
-Cześć -Odeszła poruszając się przy tym zgrabnie.
- Ładna z niej laska. - Odwróciłem się a za mną stał Michaels który spoglądał na odchodzącą Elvirę. Zamknąłem drzwi i przerwałem mu oglądanie Elviry.
-Wypuściłem Aki z torby nie będę przecież jej tam trzymał cały czas. Kotka wyskoczyła z torby a następnie wskoczyła na parapet i patrzyła przez okno na swą pani jak odchodzi. Wróciłem wraz z Michael'em do salonu wyrzuciłem puszki po piwie i przysiadłem do moich kolegów. Siedzieliśmy sobie w miłej atmosferze gdy nagle do pokoju weszła ,,księżniczka,, . Nasza czwórka spojrzała jednocześnie na Rue który trzymał na rekach Aki.
- Gdzie jest lodówka ? -Zapytał Ruruś i popatrzał na czarna kulkę futra.
-W-w tam tym pomieszczeniu.-Wskazałem ręką na pomieszczenie obok.
-Ok.-Odpowiedział i poszedł sobie do kuchni.Gdy tylko odszedł koledzy zaczeli się ze mnie śmiać.
-No co?
-Nic, nic nice.-Powiedział Thomas śmiejać się jeszcze.
-,,W-w tam tym pomieszczeniu..."-Za cytował Michaels piskliwym głosem naśmiewając się ze mnie.Co ja takiego powiedziałem że ich to bawi? Nie rozumiem ich...
-No Nice twój kochaś poszedł cie obrabować z zawartości lodówki, nie martwisz się tym? -Oczywiście Alexy musiał się też wypowiedzieć .
- A czym ma się martwić? Tym że Będzie maił pustą lodówkę ,czy tym ze Rue będzie okrągły?-Wtrącił się Michaels śmiać się . Jestem już od dawna przyzwyczajony do ich zachowań są dziwni ale na swój sposób fajni,po za tym jeśli Rue jest głodny to niech sobie je. Zdziwiło mnie tylko to że na rekach trzymał kotkę Elviry która się do niego strasznie miziała.To wybredna kicia nie da się dotknąć byle komu a jemu się dała.Pewnie musi lubić koty.
-Nice rozmyślasz o swoim kochasiu?- Szturchnął mnie Alexy.
-Nie jest moim kochasiem! Po za tym może sobie jeść ile chce z was nie lepsze pasożyty!- Nagle śmiech moich kolegów ucichł i nastała cisza .Do salonu weszła ,,księżniczka,,
-Idę sobie i biorę Akuś -Oznajmił i od razu sobie odszedł .
-Lol
-Elvira nie będzie zła na ciebie że to Rue zabrał jej kotkę?
-Nie Thomasie,Aki musi go znać ta kotka nie zadaje się z byle kim.
-Aha...-Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu tv i pięknych modelek oraz objadaniu się. Później po ćwiczyliśmy trochę nową piosenkę a na koniec wzięliśmy wspólną kąpiel .Taaa... mamy dziwne pomysły.Gdy poszli do swoich domów walnąłem się od razu na łózko i zasnąłem.
Rozdział 4
W nocy miałem sen o Rue. Siedział on sobie w krótkich czerwonych spodenkach na moim łóżku. Wokół niego biegała i czarna kotka Aki która była czymś podekscytowana. Nagle Rue spojrzał uroczo w moją stronę i położył się. Aki zeskoczyła z łóżka, Rue pod niósł ręke i zaczął pokazywać palcem wskazującym gest abym zbliżył się do niego. Zbliżyłem się do Rurusia a ten nagle rozszerzył nogi .Natychmiast się zatrzymałem. Co ja robię?! Chciałem się od wrócić i uciec gdzieś daleko ale nie mogłem! Nie widzialna siła siała zaczęła mnie pchać ku chłopcu.Miły sen zmienił się w koszmar. W moim pokoju pojawiła się czerwona aura której towarzyszyło ogromnie ciepło,a Rue był był jak demon pożądania. Wyglądał jak uroczy aniołek tyle że pożerał mnie wzrokiem pełnym pożądania jak jakiś nienasycony demon.
-Nice,nie!- Usłyszałem głos menadżera który wyrwał mnie ze snu a raczej koszmaru no sam już nie wiem! -Nice coś ci się śniło zacząłeś się rzucać po łóżku jak opętany!
-Przepraszam miałem dziwny sen... - Lol zdarza się , a co ci się śniło?
-C-co? nie pamiętam..-Zacząłem nerwowo rozglądać się po pokoju aby upewnić czy wciąż nie śpię. Ross wziął głęboki wdech a potem wydech i poszedł sobie. Leżałem jeszcze trochę na łóżku i rozmyślałem nad snem. co to w ogóle miało znaczyć? Znam ledwie Rue po za tym nigdy w życiu nie zrobię tego z mężczyzną to obrzydliwe wole dziewczyny. Przebrałem się i poszedłem na śniadanie. Jakoś nie miałem ochoty na jedzenie ale menadżer zmusił mnie do zjedzenia tych kanapek z szynka. nie mając innego wyboru zjadłem je i popiłem cieplutka herbatką ze cytrynka. na stole leżała jeszcze gazeta wiec po nią sięgnąłem . Przejrzałem cała gazetę ale nic o m i mym zespole nie było napisane. same tylko wypadki samobójstwa i reklamy. Skoro nic nie ma o mnie to nie muszę czytać. Odłożyłem gazetę i zadzwoniłem do mych kolegów alexe'go Michaelsa oraz Thomasa ,aby umówić się na spotkanie z nimi w parku. Okazało się że tylko Alexy ma czas wolny. Mówi się trudno przy najmiej on dotrzyma mi towarzystwa. Zanim pójdę się spotkać z Alexym to muszę opracować plan podboju Elviry. W co ja się dałem wciągnąć? założyłem eleganckie ciuchy i uczesałem się ,ulizałem mam grzywę. W końcu idę na podryw jakoś muszę wyglądać. Z Alexym mam spotkać się po południ wiec muszę się po spieszyć. Dom Rainów znajduje się na końcu ulicy ,ja mieszkam gdzieś tak w połowie wiec nie mam tak daleko,ok 15 min pieszo.Po drodze pomogłem sąsiadce z torbami i zaniosłem. w końcu damą się nie odmawia w nagrodę dala mi namiętnego całusa mrrr....
Pod domem Rainów ujrzałem Rue który rozmawiał z Shiro,ojcem Elviry. Po kilku minutach wszedł do środka. No cóż mój podbój Elviry odkładam nie chce aby on był przy tym był .Jeszcze mnie oczaruje i dopiero będzie. Co ja znowu gadam? Wróciłem do domu pod drzwiami ujrzałem pudełko a w środku było ciasto i podziękowania od sąsiadki. przez resztę dnia nudziłem się aż do spotkania z Alexym myślałem nad nowym tekstem piosenki. W końcu głowa mnie rozbolała i zostawiłem myślenie a zacząłem oglądać tv. Na spotkanie poszedłem przez skróty przez most było najszybciej ominąłem posągi i świątynie aż znalazłem się w centrum parku. Alexy już na mnie czekał. Kurde nie udało mi się go wyprzedzić a bym go wtedy nastraszył. Alexym kilka metrów dalej ujrzałem ,,księżniczkę,,. Czy to zbieg okoliczności? A może to przeznaczenie? nie mogę muszę przestać o nim myśleć bo oszaleje! ja jestem chłopakiem i kocham tylko dziewczyny przy najmiej tak myślę.... no bo ten uroczy uśmiech ,słodkie oczka i zgrabne bioderkami kuszą. Tylko że Rurusiątko tez wygląda jak dziewczyna! no może biustu mu brakuje...a tak po za tym to totalna dziewczynka .
-Nice o czym tak myślisz,hm...?
- O niczym ciekawym, zastanawiam się nad słowami piosenki. - Skłamałem i zacząłem nerwowo ruszać jedna noga w przód i tył.
-Na pewno tylko o tym myślałeś?
-T-tak...-odchrząknąłem i spuściłem głowę.
-Zobaczmy na co tak patrzyłeś. - Co za alexy robi to tylko aby mnie wkurzyć,no i ten jego złośliwy uśmieszek.
-C-co? patrzyłem na drzewa....
-Ta jasne.... -Odwrócił się i na szczęście nie ujrzał Rue bo ten odszedł. W głębi serca byłem uradowany ale z drugiej strony porozmawiał bym sobie z nim. No ale wtedy Alexy zaczął by się ze mnie nabijać.
- I co ,podobają ci się drzewa?
- Ależ to tobie się podobaj tak na nie patrzyłeś i je podziwiałeś.Nice ty bestio jak ci się mogą podobać drzewa?-Powiedział żartobliwie Alxy i klepnął mnie w ramie a ja zacząłem się śmiać.
-Niedaleko jest automat z piciem .Co ty na to,kupię nam po puszce coli i pójdziemy gdzieś?
-Ok,- Dał mi pieniądze do reki i zacząłem biec do automatu gdzie spotkałem ,,księżniczkę,,. Nie wytrzymam może to jednak przeznaczenie a nie przypadek? Nie,nie możliwe żeby było to przeznaczenie to po prostu zwyczajny zbieg okoliczności! Podszedłem bliżej i przywitałem się z Rue. Spojrzał na mnie bez emocji i odpowiedział ,,cześć,, po czym wrócił do wpatrywania się w glebę. Wrzuciłem do automatu pieniądze i wybrałem napój. Nacisnąłem guzik ale ten głupi automat zeżarł mi tylko kasę, a picia nie wyleciało.
-Cholera! znowu to samo! -Krzyknąłem i walnąłem w tego starocia ,i nic. Naprawdę automaty mnie nie lubią bo to już nie pierwszy raz. Nagle Rue podszedł i kopnął z całej siły w dół automatu aż picie wyleciało. -C-co? ale jak?-Patrzyłem zdziwiony. Gdybym to ja tak kopnął to by nie wyleciało, a jemu się udało. Mój wybawca! Mój anioł! Oj przesadzam.. Wyciągnął dwie puszki i podał mi je.
- Wydaje mi się że to twoje...-Powiedział cichym ale uroczym głosikiem aniołka.
-Dziękuje ci .Powiedz jak to zrobiłeś?
-Nie trzeba się tak złościć tylko spokojnie kopnąć o tak. - Na moich oczach kopnął w automat i bez wrzucania monety wyleciała puszka z pomarańczowym sokiem. Co za tajemniczą moc on posiada?
-Wezmę dla brata. -Zaczął odchodzić ale go złapałem za ramie,sam nie wiem czemu jakoś tak wyszło....
-Co?-Odwrócił głowię i Spojrzał mi w oczy.
-Może z-zechcesz pójść ze mną i moim kolegą na miasto? - Ugryzłem się w język ,przecież miałem być tylko z Alexy' m. No ale coś mnie podkusiło aby zapytać go. Czemu?
- Nie jestem zainteresowany.- Już chciał znowu odejść ,gdy z oddali usłyszałem głos Alex'ego.
-Nice miałeś iść po picie a nie flirtować z niewinnym młodzieńcem. - Niewinnym młodzieńcem ?! Co ten Alexy sobie myśli ? Jak wrócimy do domu to coś mu zrobię! Podszedł bliżej.
-Nie podrywam go! On tylko mi pomógł.
- Ta jasne...
-Mogę już sobie iść?-Zapytał Rue ,Alexy'ego
-Nie,pójdziesz z nami będzie weselej.-Uśmiechnął się do Rue i złapał go oraz mnie za rękę, zaczął ciągnąć do wesołego miasteczka. Ruruś próbował protestować ale Alexy i tak postawił na swoim. W wesołym miasteczku pierwsze na co poszliśmy ,to była kolejka górska.Mieliśmy szczęście bo kolejka do kasy nie była długa,normalnie to by się ciągnęła. Podziwiam Rue ,stał sobie spokojnie i niczym się nie przejmował. W każdej chwili mógł odejść lub uciec. Przez tą twarz bez emocji nie można stwierdzić o czym myśli i jaki ma humor . Może jest zły,a może wesoły? Naprawdę nie wiem i to mnie troch wkurza. Jest inny i to sprawia że chcę go poznać jeszcze bliżej. Odkryć jego wszystkie tajemnice które skrywa w sobie. Chwila ,o czym ja znowu myślę muszę się ogarnąć!
-Nice teraz nasza kolej!-powiedział podekscytowany Alexy.
-Widzę....siadam z Rue.
-Ok,ja usiadam z tamtą laską. Jest mryciaśna!
-Spoko.-Nie chciałem mu mówić że znam tą dziewczyną. Była to rudo włosa Sasza ,przyjaciółka Elviry. Z tego co wiem Sasza podkochuje się w Alexy'm .Kto wie może będą parą. Wsiadłem do kolejki podałem dłoń Rue .,, Księżniczka,, uśmiechnęła się i złapała za mą dłoń . Usiadł obok mnie i było widać że troszkę ręce mu się trzęsą. Chyba się bał tylko że nie chciał się przyznać. Kolejka ruszyła najpierw powolutku ,a potem jak przyspieszyła o myślałem że mi włosy wiatr wyrwie. Ruruś złapał się mojej reki i przytulał się do niej.Starałem się powstrzymać od rumieńców po za tym Rue nawet na mnie nie patrzył. Zamknął oczy trzymał się mocno mej reki i nie puszczał . Jak to na kolejkach bywa wszyscy piszczeli ja też. Odwróciłem się na chwile by zobaczyć jak tam z Alexy' m i Saszą . To było lol. Sasza wtuliła się w Alexy'ego i piszczała ,a Alexy zrobił się cały czerwony jak burak. Gdy jazda się skoczyła Alexy szybko uciekł pozostawiając mnie i biedną rudo włosom dziewczynę samą. Zaproponowałem Saszy aby się przyłączyła do mnie i Rue. Strasznie głośno pisnęła ,a potem przytuliła mnie i Rurusia. Na dodatek pocałowała go w policzek.
-Lol
-No co?-powiedziała uśmiechnięta i zarumieniona.
-Nic...-chwyciła nas za ręce i pociągnęła w stronę salonu krzywych zwierciadeł.
-Będzie zabawnie-Rzekła podekscytowana. nie ważne że Alexy gdzieś nam się zgubił. W salonie luster nie było tal źle. ,,Księżniczka ,, nawet dobrze się bawiła .Zaczął się śmiać gdy ujrzał w lustrze moje grube odbicie. Ja zaś śmiałem się jak on w lustrze wyglądał jak patyczak.Obeszliśmy cały salon a potem odszukaliśmy naszej zguby Alexy'go. Na koniec wstąpiliśmy do tunelu strachu. Musze przyznać ze to było prawie jak randka. Alexy z Saszą ,ja z Rurusiem....To pewnie po prostu kolejny przypadek...Tak mi się wydaje...
Gdy wyszliśmy na zewnątrz z tunelu było już ciemno i zimno.mój kolega Alexy złapał Sasze za rękę i powiedział ze ją odprowadzi. Widać ze chciał się podlizać . Odeszli razem pozostawiając mnie z uraczą ,,księżniczką,,. staliśmy tak sami kilka minut aż w końcu chłopiec oznajmił że idzie do domu. Miał już odejść ale zdążyłem złapać go za rękę.
-Nie!-. Powiedziałem głośno ,sam nie wiem czemu to zrobiłem. Rue spojrzał się na mnie ze zdziwieniem
-Co,nie? Ja chce iść do domu .
-Podwiozę cię.
-Nie trzeba,mam nogi. -Odrzucił mą propozycję i zaczął się oddalać powoli. Zadzwoniłem szybko do Rossa i kazałem jak najszybciej odebrać mnie z wesołego miasteczka.Menadżer zaśmiał się i powiedział ze dziecko. Oznajmił ze zaraz będzie i rozłączył się. Uf... oby się pospieszył bo chciałem podwiesić też Rue. No bo...tyle niebezpieczeństw się czaj nocami .Dogoniłem Rurusia i złapałem do za rękę aby zatrzymać. zapytał mnie kletko uniesionym głosem..czego chcesz,, ja mu na to dopowiedziałem że chce go tylko powieść. Rue wzruszył ramionami i zaczął odchodzić ponownie. Gdzie ten Ross?! Zacząłem iść za Rue aby go nie zgubić. Na szczęście Ross szybko przyjechał już myślałem ze się zgubi. -Czekaj!
-Co znowu?
-Chce cie tylko odwieść do domu-Złapałem go za rękę i wsiadłem z nim do auta zanim zaprotestował. Zamknąłem drzwi i ruszyliśmy.
-Gdzie mieszkasz?- Chłopiec powoli odsuną się trochę . Czemu? Przecież nic mu nie zrobiłem. Cichym głosikiem odpowiedział mi na pytanie. -Boisz się mnie?- On chyba nie jest przyzwyczajony do rozmów.
-Nie boje się,tylko mi gorąco.
-Aha ,otworze okno. - Nacisnąłem na guzik i szyba się zsuwała na dół wpuszczając wiaterek do środka.
-Tak lepiej-Powiedziała ,,księżniczka,,. Pod jego domem paliło się światło,a przed drzwiami stał chyba jego brat.....troszkę wnerwiony. Chłopiec szybko wysiadł z auta i pobiegł do braciszka.
-Nie znikaj mi tak więcej. Martwiłem się o ciebie- powiedział czule brat Rue i przytulił go a potem spojrzał na mnie wilkiem. Zabrał swojego brata do domu i trzasnął drzwiami dając mi do zrozumienia że jest zły na mnie.Mimo ze nic złego nie zrobiłem! po powrocie do domu wziąłem gorącą i relaksująca kąpiel z pianka i tymi wszystkimi solami , płynami oraz z kaczuszkami. Tak przyznaje kapie się z kaczuszkami ,co w tym złego? Wciąż jestem dzieckiem. Mój przyjaciel a zarazem menadżer zrobił pyszne kanapki które w mgnieniu oka zniknęły z talerza. Poszedłem do mojego pokoju i rzuciłem się na łózko powoli zasnąłem na nim. znów miałem sen a raczej kontynuacja poprzedniego snu. Działo się to w moim pokoju. Powróciła czerwona aura i gorąc. Nachyliłem się nad Rue i.... gładziłem jego męskość. Jego jęki wypełniały cały mój pokój. To było okropne ale z drugiej strony także przyjemnie. Podczas pocałunku wymieniliśmy się śliną i się oblizaliśmy .Widać było że po Rue przeszedł dreszczyk. Spojrzał na mnie ukowtą miną i przewrócił się na brzuch a potem podniusł tyłeczek góry. Słodkim głosikiem powiedział ,,wejdź we mnie!,, To było obrzydliwe ale nawet jeśli próbowałem się sprzeciwić to niewidzialna siła zmusiła mnie do tego.Najpierw ocierałem się końcówką mojego ,no wiecie czego...o dziurkę Rue a potem wsunąłem go powoli w Rue. Było przyjemnie w środku ,było tak gorąco !-Ah! - Nie wiem już czy jestem w realnym świecie czy w śnie ale wiem jedno. Jest mega przyjemnie! ,,Księżniczka,, pojękiwała głośniej i głośnie co mnie tylko bardziej podniecało. Włożyłem go do końca i pchałem co całej siły Rue ,był tak napalony ze złapał za swojego... i zaczął gładzic go.Pomogłem mu i tez zacząłem go gładzic ,był niesamowity taki twardy gorący! Doszliśmy oboje w tym samym czasie Rurus wygiął się w łuk i pisnął na cały głos moje imię a potem razem opadliśmy na łózko.Mój niegrzeczny chłopczyk zniżył się i zaczął czyścic swoim języczkiem go ze spermy.Cały czerwony wtulił się we mnie i powiedział cicho ,,kocham cie,, Pocałował mnie w usta po czy spojrzał ukowatym wzrokiem aż mnie dreszcz przeszedł i...i staną znowuż....
-Mrrr aleś ty niegrzeczny! - no i powtórka z rozrywki . zniżył się i złapał za mojego pytona po czym zaczął gładzic opuszkami palców. Następnie zaczął go lizać ,ssać a nawet ocierać o swojego. Już miałem dojść ale budzik mnie obudził. Walnąłem ten cholerny budzik przewróciłem się na bok i spojrzałem na plakat mojego zespołu. Zacząłem przecierać oczy i nagle poczułem coś mokrego w swoim łóżku. Czyżbym się zesikał? Zajrzałem pod kordły i to jednak nie to o czym myślałem...Biała substancja która była lepka i było jej no troszkę sporo.Cyba się domyśleliście co to ,fuj jak ja mogłem się spuścić w własnym łóżku bez dziewczyny?! Szybko wskoczyłem z łózka i przebrałem bokserki oraz zmieniłem pościel. Tamte bokserki i pościel przesiąknięte moim mleczkiem...haha co ja wygaduje? włożyłem do pralki . -Uf Ross nie widział... Zacząłem iść do kuchni już nawet się nie kładę do łózka. mam szczęście bo gdyby Ross to odkrył albo moi koledzy to by się ze mnie śmiali do końca życia ze mnie. Gorąca kawa i śliczne zrobione kanapki tego mi trzeba było aż się proszą żeby je zjeść.
- Nice jedz szybko!Spóźnisz się do szkoły - krzyczał na mnie Ross i napił się kawy.
-Oj tam nic się nie stanie jak spóźnię się trochę.
- Nice musimy jeszcze zabrać twoich kolegów. - spojrzał na mnie wkurzony. nie rozumiem skąd tyle złości przecież dobrze nam się żyje ,a Ross jak zwykle chodzi spięty.Zjadłem szybko kanapki wypiłem połowę kawy. Menadżer wyprowadził z garażu srebrne subaru zamiast limuzyny. twierdzi ze limuzyna zbyt przyciąga uwagę fanów i paparazzi. Przed wyjściem przejrzałem się w lustrze czy dobrze wyglądam w ciuchach.
Po drodze minęliśmy Elvire jak jechała ze swą matką Sue. Są strasznie do siebie podobne a zwłaszcza ze pani Sue wygląda tak młodo. Wysiadłem z kolegami przed bramą szkoły i fanki już się rzuciły na nas ale ja szybko uciekłem. Zacząłem szukać po korytarzach Rue. Chciałem z nim porozmawiać o zbliżającym się festynie ,a potem z Elvirą może czegoś ciekawego się dowiem. znalazłem niebieskowłosą na drugim piętrze była z nim Elvira. Spojrzałem na nich i stwierdziłem że nawet w prostym ubraniu Rue wygląda uroczo. Już chciałem podejść do nich ale ujrzałem jak Rue znienacka zaczął całować Elvire. co to miało znaczyć?! czemu on tak nagle ją cmoknął? Jeszcze złapał za biust jedną ręką a drugą za pośladek. Biedna córka Rainów była cała czerwona zawstydzona i najwidoczniej zła .Odepchnęła Rurusia i zabrała go do klasy. No to mu się oberwie albo może ona go wzięła tam po coś innego....? ona jest taka piękna i młoda a on taki uroczy i kuszący poza tym znają się długo. Może oni poszli tam aby... "zbliżyć" się do siebie bardziej? Nie możliwe! Elvira nie jest taka aby się puszczać a do tego w takim nieprzyzwoitym miejscu. Poza tym jest zła wiec da mu kazanie a nie swe ciało chyba....Gdy później ujrzałem Rue jak idzie spokojnie to się wkurzyłem. czy on ma jakąś godność? Podszedłem do niego i złapałem za ramię a potem zaciągnąłem do pustej klasy na końcu korytarza.Tam nie będzie teraz lekcji więc nikt nam nie przeszkodzi.
W klasie były pozakładane krzesełka na ławki a tablica zmazana od kredy.Ponieważ była to klasa od historii to na ścianach wisiały rożne portrety ważnych władców czy tez plakaty z budowlami starożytnymi. Na końcu klasy są doże szafki na których stały książki dla zapominalskich. Oparłem ,,księżniczkę,, o pomarańczowa ścianę i spojrzałem mu głęboko w oczy. Jego oddech przyspieszył
-Czego chcesz?! - Wrzasnął wkurzony Ruruś.
-Dowiedzieć się czemu to zrobiłeś Elvirze!
- Nie twój interes! A nawet jeśli to co?
-Coś! -Krzyknąłem i żeby się uspokoić ściągnąłem krzesełko i usiadłem na nim.
- Dlaczego ją całowałeś?! od kiedy jesteście razem?!
- Od wczoraj ! - Powiedział i złożył ręce na piersi z wrednym uśmieszkiem.
-Jakim cudem od wczoraj? czemu noc nie powiedziałeś nam wczoraj?
-A po co miałbym? - Zacząłem nerwowo ruszać stopami i zacisnąłem dłoń. Nie wiem skąd u mnie taki duży przypływ złości. Może to....z zazdrości? Czyżbym był zazdrosny o Rue? albo Elvirę?
-Bo ona jest moją przyjaciółką a ty jesteś moim kolegą...
-Kolegą? nie znam cię nawet!
-Bo my się dopiero poznajemy-Uśmiechnąłem się.
-Pff...-Zaczął zmierzać ku drzwiom. Szybko wstałem i złapałem go za rękę ponownie oparłem go o ścianę i przycisnąłem go do niej swoim ciałem.
- Nie uciekaj mi. jeszcze nie sączyliśmy rozmowy. Jeśli chodzi o Elvchan to szanuj ją bo jeśli się dowiem że ją skrzywdziłeś to pożałujesz. A tak poza tym co robicie na festyn?
-Nie twój interes!-Odwrócił wzrok , a ja odsunąłem się trochę od niego
-Powiedz chociaż jakie macie pomysły -Oparłem się o ławkę rękoma i patrzyłem na Ruru.
- To klasowa tajemnica.
-Pf, znając życie Elvira pewnie strasznie się w to zaangażuje.
-...
-Mylę się ? Odpowiedz.
- Nie słuchałem gdy o tym mówili.
-Serio? No trudno możesz już iść i pamiętaj bez dobierania się do Elviry!- Puściłem oczko do Rue i otworzyłem mu drzwi.
-Będe robić z nią co chce . Nawet dzieci.
-Jesteście za młodzi!-Znowu się zdenerwowałem. Złapałem Ruru za kołnierz i popchałem go na ścianę a ten rzucił się na mnie i upadliśmy razem. Usiadł mi na brzuch i przejechał palcem po twarzy.
-C-co ty robisz?
-Tak sobie pomyślałem że fajnie było by cię pociąć.-Zaśmiał się.Próbowałem się podeprzeć ale Rue i na to nie pozwolił.
-To był fajny żart a teraz zejdź ze mnie kochasiu. -Nagle Rue złapał mnie za włosy i zaczął ciągnąć.To bolało co on sobie myśli?!Złapałem go za biodra i przewróciłem na podłogę. Zabrałem jego łapy od moich wspaniałych włosów.
- Co ty sobie wyobrażasz? Nie pozwalaj sobie na za dużo!-Poklepałem go po główce i wyszedłem z klasy. Lekcje już dawno się zaczęły więc szybko pobiegłem do klasy i przeprosiłem za spóźnienie . Mimo mojego pięknego uśmiechu Tao-sensei postawił mi nieobecność. Foch z przytupem! Jak można odmówić mojemu uśmiechowi? Skoro mam nieobecność to nie mam po co siedzieć w klasie. Poszedłem na dwór i usiadłem pod drzewem. Na przerwie dziewczyny z mojej klasy przyszły powiadomić mnie o spotkaniu klasowym w bibliotece na temat festynu , z okazji dni otwartych.Poszedłem za nimi do biblioteki i zająłem swoje miejsce a potem słuchałem. Pani z biblioteki co chwile nas uciszała, Jak ona może mieć tak dobry słuch? Chyba z 75 lat miała i dalej siedzi w tej szkole zamiast być na emeryturze. Wracając do festynu najpierw była propozycja abym zatańczył w stroju króliczka ale się nie zgodziłem .Bez przesady co te dziewczyny sobie wyobrażają ? Poza tym chłopacy też się nie zgodzili i Erwin zaproponował turniej piłki nożnej. Oczywiście ze chłopacy się zgodzili ale dziewczyny nie chciały. Po negocjacjach się zgodziły i powiedziały że chcą być czirliderkami i mam dać koncert. Zgodziłem się na koncert może nie będę musiał grać w piłkę nożną.
-Po co ci te książki?-Menadżer spojrzał na mnie i się uśmiechnął
-Jutro rozpoczęcie roku szkolnego,zapomniałeś?Kupiłem ci ksiązki do szkoły przejżyj je.-podał mi książki więc zacząłem je przeglądać.
-Nie mogę iść na rozpoczęcie roku szkolnego jutro mam wywiad no i próbe zespołu ,i wogle jestem zajęty.
-Wiem,ale do szkoły pójdziesz!-Poparzył na mnie powaznym wzrokiem.Komu sie chce chodzić do szkoły jestem gwiazdą nie mam na takie bzdety czasu.Wstałem i wziełem worek z książkami poszedłem do swojego pokoju.Właśnie wychodziła z niego sprzątaczka,która spisała się na nadal i do tego kupiła zapach do pokoju. Bede musiał dać jej większą wypłatę niż zwykle. Rzuciłem książki w kat zamknąłem drzwi i położyłem sie wygodnie na swoim łóżku,i zasnąłem.
Następnego dnia nie poszedłem na rozpoczęcie roku co wkurzało trochę menadżera ,ale trudno.Wylegiwałem się na kanapie przy telewizorku gdy nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi. Byli to moi koledzy ze zespołu i wyciągnęli mnie na spacer.Jak tu spacerować gdy śledzi cię paparazzi i fanki.To było jak zabawa w berka i chowanego. Po jakiś 30min zgubiliśmy ich wkącu i udaliśmy się do kafejki na odpoczynek. Wypiliśmy po herbacie i zjedliśmy po kawałku ciasta. Mojemu koledze kelnerka wpadła w oko i został tam jeszcze dłuzej a ja z reszta udaliśmy się do mojego domu. Po szybkim obiedzie pojechaliśmy na nagranie płyty oczywiście fanki o tym wiedziały i czyhały na nas.Gdy skączyliśmy nagranie wymknęliśmy się po cichu tylnymi drzwiami.Dzień dobiegł kąńca jutro trzeba iść do tej szkoły.Menadżer powiedział ze jak trzeba będzie to wstanie wcześniej i mnie obudzi oblewając woda.Rano menadżer obudził mnie nie woda tylko trąbiąc w trąbkę. Myslałem że ogłuche! Poszedłem do łazienki umyć się i przebrać.Zjadłem śniadanie a w tym czasie menadżer zdążył zapakować mi plecak.
-Naprawdę masz talent,ale zapakować się to nie umiałeś?
-Nie chciało mi się-menadżer już nic nie powiedział tylko wzdychnął i poszedł po plan lekcji.Na pierwszej lekcji mam w-f po prostu super.Wsiadłem do limuzyny w której byli już moi koledzy i pojechaliśmy do szkoły.Po drodze mijaliśmy różnych ludzi w tym moich fanów.
Wysiadłem z limuzyny razem z kolegami i przekroczyliśmy bramę szkoły a tam dziewczynę najpierw spojrzały na nas a potem się rzuciły. Myślałem ze będzie normalnie ale jak widaćbedzie tak jak zawsze. Przebiłem się przez tłum fanek zostawiając kolegów samych. Poradza sobie sami niech wiedzą co to sława.Jeśli chodzi o szkołę to nie było szału.Jedynie wielki teren wokół szkoły robił wrażenie. Inne szkoły miały mniejszy teren ale za to były bardziej bogato wyposażone.Przed białą szkołą był jakiś pomnik pewnie ważny i związany z historia szkoły.Na terenie szkoły rosną drzewa wiśni a ze teraz jes wiosna to zaczęły kwitnąc a to piękny widok. Tylko niektóre dziewczyny narzekały bo platki kwiatów wpadały im we włosy. Była tez bieżnia i boisko,ławeczki , fontana oraz huśtawki przy których siedziały ładne dziewczyny.
Udałm sie do sali gimnastycznej mijajac rożnych uczniów którzy posyłali mi dobre albo złowrogie spojrzenia.Przebrałem sie i zajołem miejsce w szeregu stałem obok Erwina na którego wołaja emo.w sumie to grzywka robi z niego emo i ten wzrok.Pani od wuefu była młoda i piękna powiedziała ze możemy robić co chcemy. Większość chłopaków wybrała piłkę nożną. Graliśmy przeciwko młodszej grupie bo oni tez mieli wf.W naszej grupie najbardziej wyróżniałem się ja.Byłem taka małą bląd kropką z pośród kilkunastu czarnych kropek.W przeciwnej drużynie był chłopak który tez się wrużnial niebieskimi długimi włosami przez które wyglądał jak dziewczyna.Erwin jest strasznie dobry w piłkę nożną ale słyszałem że w innych dziedzinach sportu to leń. Postawiono mnie w bramce wystarczyło że wyobraziłem sobie piłkę jako fankę to odrazu kopałem ją w dal aby sie obronić i przy okazj bramkę. Na boisku była by ze mnie lama. Stałbym w kącie albo udawałbym że coś robię .
Na przerwie dziewczyny do mnie zarywały ale mnie to już nie bawi więc je ignorowałem. Wszystkim dziewczyna zależało tylko na jednym ,na pieniądzach,sławie mojej urodzie i ,,robieniu tego,,.Dlatego odrzucałem je. Po prostu nie mam szczęścia jeśli chodzi o związki. Usiadłem pod klasą i zacząłem grać na telefonie. Nagle jakaś dziewczyna o czarnych włosach i żółtych oczach zaproponowała mi że mnie oprowadzi po szkole Zgodziłem się i poszedłem za nią.Dowiedziałem się że Elvira to siostra Erwina i Alvina którego jeszcze nie spotkałem. Tak więc szedłem za piękną Elvirą która miała zgrabne ruchy,mrrr. Po tym jak mnie oprowadziła zapytała się mnie czy spotkam się z nią po szkole. Chiałem powiedzieć tak ale powiedziałem nie i chyba się na fochała. Pocałowałem ją w policzek i odszedłem. Zachciało mi się pić więc poszedłem do automatu z piciem gdzie stał tam chłopako dziewczyna.Był chyba razem ze swoim bratem. Rozmawiali o czymś ,nie wiem o czym bo nie podsłuchiwałem jak to niektórzy. Wrzuciłem monetę przycisnołę guzik i nic nie wyleciało.Wkurzyłem się i zaczołęm klnąc .Nagle podszedł chłopako dziewczyna i kopną w automat a puszka z piciem wyleciała.
-Dzięki -podziękowałem mu i wziołęm picie.
-Nie ma za co -Odszedł razem z bratem a ja się napiłem coli. Patrzałem jak odchodzą i pomyślałem sobie że nawet mryciaśny ten niebiesko włosy jest. Może by tak spróbować z nim raz.....Chwila o czym ja myślę! Wyrzuciłem puszkę i ruszyłem na zajęcia muzyczne. Pani od muzyki też jest piękna. Powoli zaczynam lubić tą szkołę same śliczne nauczycielki.Pani Haruka dała mi gitarę i poprosiła abym coś zagrał. Zgodziłem się i zacząłem grać.Ona i reszta dziewczyn patrzyli na mnie i pożerali mnie wzrokiem.Było to trochę krępujące.Już wiem że nie lubię tej nauczycielki ten jej wzrok mnie przerażał. Po lekcji szybko się spakowałem i uciekłem z tej klasy.Wpadłem niechcący na Alvina i się przewróciliśmy a grupka uczniów obok śmiała się . Wstałem i podałem Alvinowi rękę i pomogłem mu wstać.
-Przepraszam...-Powiedział bliźniak Erwina. Nawet nie są do siebie za bardzo podobni.Tylko troszeczkę. -To ja przepraszam ciebie. - odpowiedziałem i szybko odeszłem . To dopiero druga lekcja a ja już mam dość ale niestety do wakacji daleko.
Po lekcjach nudnej chemii ,biologi oraz historii można iść do domu i uwolnić się od tej szkoły.Już byłem przy bramie wolności gdy nagle ujrzałem jak niebiesko włosa ,,księżniczka,, była napastowana. No cóż trzeba było mu pomóc. Podszedłem do napastników a oni zaczęli się śmiać.
- Z czego się śmiejecie ?-Zapytałem ich.
-Z ciebie!-powiedział jeden z nich i śmiał się dalej.
- Aha....-Patrzałem na nich a ''księżniczka,, schowała się za mną.
-Chcesz się bić białasie? - Powiedział jeden z nich i uśmiechając się głupkowato.
-nie,zamierzam zrobić coś innego - wziołęm głęboki wdech i krzyknąłem głośno ze rozdaje autografy. Od razu masa fanek zebrała się wokół mnie co sprawiło ze napastnicy uciekli.
-uff....dziękuje...-odezwał się chłopak stojący za mną którego ledwie usłyszałem w tym tłumie.Chciałem się go zapytać o imię ale nie zdążyłem bo szybko odszedł. -Johan! -usłyszałem jak moi koledzy ze zespołu wołają mnie po ksywie.Chociaż wiem że Nice pewnie znaczy coś innego po japońsku niż po angielsku to jednak wole aby wołano do mnie Johny. Dużo się nacierpiałem w dzieciństwie w Anglii przez to imię. Thomas ,Alexy i Michael wybawili mnie z tej obławy.
W limuzynie rozmawialiśmy o szkole. Alexy chodzi do pierwszej klasy liceum,Thomas i Michael chodzą zaś do 2 klasy liceum z czego Thomas powtarza klasę. Ja jestem w 3 klasie liceum.
- Nice co tam powiesz?- Zapytał mnie Michael i otworzył puszkę oranżady.
- Nic ciekawego-Popatrzałem na okno za którym wszystko szybko mijało.
- No ,nie wstydź się Nice,słyszałem od Elviry że pocałowałeś ją.-Odezwał się Alexy i szturchnął mnie w ramie.
- To nic takiego....
- Tylko tak mówisz w myślach już się do niej dobierasz.-Odrzekł Alexy ,natomiast Michael dodał .
-A ty braciszku? Jesteś z nią w klasie pewnie na nią lecisz!
-Nie prawda!-W tym momencie zarumienił się i zaniemówił co było na swój sposób urocze.
-Więc kim była ta ślicznotka która broniłeś?
-To nie jest dziewczyna Thomasie ,to jest chłopak.-Koledzy spojrzeli na mnie z niedowierzaniem.
-Tak tak wiemy ze chcesz ją tylko dla siebie.
- Nie prawda! -Limuzyna się zatrzymała przed moim domem,Pożegnałem się z kolegami i wysiadłem.Gdy odjechali wszedłem do domu rzuciłem plecak na fotel i poszedłem do kuchni. Na stole był już ciepły obiad. Usiadłem na krześle i zabrałem się do jedzenia pysznego kotlecika z kurczaka ze serem,ogórków kiszonych i pure ziemniaczanych oraz zupy pomidorowej. Po zjedzeniu dałem naczynia do zmywarki i postanowiłem pość do parku.W parku spotkałem ,,księżniczkę,, siedziała pod drzewem na ławce i dokarmiała gołębie. Dosiadłem się do niego lecz on nie zareagował. Chyba mnie nie poznał.Siedziałem sobie tak aż w końcu się odezwałem.
- Cześć jak masz na imię?
-Czy to ważne?- spojrzał na mnie bez emocjonalnie. Po chwili wstał z ławki i odszedł a ja dalej nie wiem jak ma na imię. Gdy go spotkam w szkole pierwsze co zrobię to zapytam się go o imię pewnie jest urocze.Zrobiło się zimniej wiec wróciłem do domu.
Następnego dnia w szkole zacząłem szukać ,,księżniczki". Znalazłem go w bibliotece siedział za regałami i czytał coś.Pewnie jest kujonem chociaż na takiego nie wygląda. przysiadłem się do niego a ten znowu nie zwrócił uwagi na mną osobę. Czyżby mnie nie lubił? Jeszcze nawet nie zaczęliśmy się kolegować.
-Czemu wczoraj tak szybko odszedłeś ? - Wpatrywałem się w jego śliczna twarz.Nic na to nie poradzę przy nim jest jakoś inaczej.
-Bo było zimno. -Odpowiedział ale czułem że kłamie i chciałem się dowiedzieć prawdy.Spojrzałem na jego piękne włosy i zacząłem je dotykać. Chyba się wkurzył bo zamknął głośno książkę wstał i zaczął odchodzi.Nie ma mowy aby mi znowu uciekł! Złapałem go w pasie i zaciągnąłem miedzy regały aby nikt nas nie widział. Przycisnąłem go do regału i spojrzałem intensywnie prosto w jego piękne oczka.Jedną rękę trzymałem na jego biodrze a druga na ramieniu.Przybliżyłem swoja twarz do jego twarzy.Nie mam pojęcia czemu to zrobiłem.Zrobiłem to bo chciałem pokazać kto tu rządzi? Albo żeby bał się mnie,czy może dlatego że chyba się mi s-spodobał?
-Czemu mnie unikasz?-Zapytałem go pewny siebie a on patrzyła na mnie swoimi przerażonymi oczkami.
-J-ja...nie wiem.-Odpowiedział drżącym głosem i spojrzał na mnie niewinnym wzrokiem.Aby utrzymać lepszy kontakt wzrokowy przycisnąłem się do jego ciała.
-Przemyśl to i daj mi odpowiedź. -,,Księżniczka" wciąż drżała i dobrze niech wie że jej książę ma mocny charakter. Odsunąłem się od niego i poczekałem aż się ogarnie. Troszkę przesadziłem możliwe że po tym zajściu znienawidzi mnie a tego nie chce.Spojrzał na mnie i odsunął trochę.
-Bo jesteś słowny.
- Tylko dlatego?- zamyśliłem się.
- No co?-powiedział chłopiec i cofną się.
-Nic, jestem Nice ale mów mi Johan. - Wyciągnąłem dłoń w stronę chłopaka lecz ten tylko spojrzał tylko na nią i bardziej się odsunął. Podeszłem do niego i objąłem w pasie,spojrzał na mnie swymi wielkimi oczkami. Zarumieniłem się chyba gdyż zrobiło mi się nagle ciepło. chciałem go ponownie zapyta o imię ale nagle zadzwonił dzwonek na lekcji i chłopak się wyrwał i uciekł. Cholera znowu to samo ! dzwonek przestał dzwonić wiec ruszyłem na lekcje biologi. po lekcjach przed szkoła ujrzałem go ale już do niego nie podchodziłem. Po tym co zaszło w bibliotece już nigdy się do mnie nie odezwie. Już chciałem iść poza teren szkoły gdy nagle zaczepili mnie ci sami chłopcy co zaczepili moja ,,księżniczkę''. Jeden z nich złapał mnie za koszule i rzucił o mur.
- O co chodzi?! -Zapytałem wkurzony
-Ty! Ty trzymasz z tym Rue? - Spojrzał na mnie wilkiem i uśmiechnął się złośliwie.
-Odpowiesz mi? A może mam cie zmusić? - Chciał mnie uderzyć ale nagle pojawiła się ,,księżniczka,, i przyjęła cios ,i upadła.
-Co ty robisz?! -Krzyknąłem na niego a on zaś jękną cicho z bólu. Podniosłem go i przytuliłem. Mężczyźni stojący przed nami zaczęli się śmiać.
-Geje! -Powiedział jeden z nich i zaczęli odchodzić ale zanim zdążyli to odejść to spaniała ,,księżniczka,, podeszła do osoby która go uderzyła i oddała dwa razy mocniej. Spojrzałem na niego zszokowany. Teraz przynajmniej znam jego imię, Rue urocze.
-Rue to bardzo ładne imię.-Uśmiechniętym się do ,,księżniczki,, a on podszedł i przytulił mnie a następnie zemdlał w mych ramionach. The What? Rozejrzałem się do okoła aby upewnić się że nikt nie widzi. Wziąłem Rue do limuzyny ,koledzy od razu spojrzeli na mnie ze zdziwieniem.
-Nice co ty robisz? Rozumiem że ci się podoba ale żeby tak od razu go porywać. -powiedział Thomas i patrzył na mnie z przerażeniem.
-To nie tak...opowiem wam później.- Koledzy poszli do mnie aby się dowiedzieć o tym czemu porwałem go ,a tak naprawdę to go nie porwałem tylko udzieliłem pomocy... Położyłem Rue do mojego łózka i okryłem Pogłaskałem jak moja mama mnie kiedyś i wróciłem do moich kolegów którzy czekali na mnie w salonie.
Wyciągnąłem z lodówki 4 schłodzone piwa,wiem że w naszym wieku nie powinniśmy jeszcze pić ale to tylko piwo... Podałem każdemu puszkę po czym otworzyłem swoją.
-Zdrowie !-Powiedziałem i wziąłem niewielkiego łyka.
-Nice to czemu zabrałeś Rue ?I to nie przytomnego.-Zapytał Alexy i zarzucił grzywką.
-Obronił mnie a potem zemdlał.
-Obronił cie?Nie wygląda na takiego co jest silny -Spojrzał na mnie Michaels i się zaśmiał.
-Może i nie wygląda na silnego ale potrafi przyłożyć !-Cała trójka spojrzał na mnie z niedowieżeniem pewnie myślą sobie że Rue to cienias.
-No co? Naprawdę widziałem na własne oczy jak wali!
-Spokojnie Nice,powiedz czemu go nie oddałeś do jego domu?
-Ja....-nie wiedziałem co powiedzieć. Wziąłem go bo nie wiedziałem gdzie mieszka,a może tak naprawdę chciałem go dla siebie? O czym ja myślę! Czemu w ogóle o nim tak myśle to mężczyzna! No ale ta jego sylwetka i te niebieskie długie włosy które dodają mu kobiecej urody ,i tak fajnie powiewają na wietrze. Czerwone oczka które drżą czasami i dodają mu mrocznej aury oraz rumieńce na jego twarzy biją wszystko. Ah! jaki on uroczy mrrr. Moment ,znowu o nim myślę!
- Nice,odpowiesz? Już nie bujaj w obłokach.
-No bo ja nie wiem gdzie on mieszka...-Podniosłem nerwowo głos i wziołęm łyk piwa.
-Tak tak. -Zaczął mnie szturchać Alexsy. -Pewnie ci się podoba,tak dawno nie kręcą cię dziewczyny.
-Nieprawda! Lubie dziewczyny dalej.
- To umów się z Elvira Rrain.-Spojrzałem na alexy'ego w szoku .Przecież to moja przyjaciółka
-C-co czemu?
-Udowodnij że dalej dziewczyny cie kręcą.-Uśmiechnął się do mnie złowieszczo. Rue jest chłopakiem a ja wole stanowczo dziewczyny wiec się z nią umówię.
-Oky dajcie mi kilka dni a się z nią umówię
-A Rue nie będzie zazdrosny?
-Nie jesteśmy razem! Mogę szaleć dalej!
-Ok to szalejmy razem. -Michaels odłożył pusta puszkę po piwie na ławę. Nagle ktoś zaczął pukać do drzwi. Poszedłem otworzyć i mym oczom ukazała się piękna postać Elviry. Była ona uczesana o dziwo w koka spiętego czarna klamrą, ubrana była w jasno niebieska sukinęke bez ramiączek sięgająca aż do kolan.na sobie miała narzucony sweterek w ciemnej odcieni niebieskiego do tego założyła czarne koturny pewnie aby dodać sobie kilka cętymetrów. Na szyi miała stadartdowo swój ulubiony naszyjnik złoty klucz.
-Nice czy ty gapisz się na mój biust?- Wstrząsnąłem głową i się zarumieniłem.
-Nie,ja patrzyłem na buty...
-Tak ,tak mogę zostawić Aki i ciebie?
-Oczywiście!-Podała mi torbę w której znajdowała się czarna kotka. Elvira uśmiechnęła się.
-To pa.
-Cześć -Odeszła poruszając się przy tym zgrabnie.
- Ładna z niej laska. - Odwróciłem się a za mną stał Michaels który spoglądał na odchodzącą Elvirę. Zamknąłem drzwi i przerwałem mu oglądanie Elviry.
-Wypuściłem Aki z torby nie będę przecież jej tam trzymał cały czas. Kotka wyskoczyła z torby a następnie wskoczyła na parapet i patrzyła przez okno na swą pani jak odchodzi. Wróciłem wraz z Michael'em do salonu wyrzuciłem puszki po piwie i przysiadłem do moich kolegów. Siedzieliśmy sobie w miłej atmosferze gdy nagle do pokoju weszła ,,księżniczka,, . Nasza czwórka spojrzała jednocześnie na Rue który trzymał na rekach Aki.
- Gdzie jest lodówka ? -Zapytał Ruruś i popatrzał na czarna kulkę futra.
-W-w tam tym pomieszczeniu.-Wskazałem ręką na pomieszczenie obok.
-Ok.-Odpowiedział i poszedł sobie do kuchni.Gdy tylko odszedł koledzy zaczeli się ze mnie śmiać.
-No co?
-Nic, nic nice.-Powiedział Thomas śmiejać się jeszcze.
-,,W-w tam tym pomieszczeniu..."-Za cytował Michaels piskliwym głosem naśmiewając się ze mnie.Co ja takiego powiedziałem że ich to bawi? Nie rozumiem ich...
-No Nice twój kochaś poszedł cie obrabować z zawartości lodówki, nie martwisz się tym? -Oczywiście Alexy musiał się też wypowiedzieć .
- A czym ma się martwić? Tym że Będzie maił pustą lodówkę ,czy tym ze Rue będzie okrągły?-Wtrącił się Michaels śmiać się . Jestem już od dawna przyzwyczajony do ich zachowań są dziwni ale na swój sposób fajni,po za tym jeśli Rue jest głodny to niech sobie je. Zdziwiło mnie tylko to że na rekach trzymał kotkę Elviry która się do niego strasznie miziała.To wybredna kicia nie da się dotknąć byle komu a jemu się dała.Pewnie musi lubić koty.
-Nice rozmyślasz o swoim kochasiu?- Szturchnął mnie Alexy.
-Nie jest moim kochasiem! Po za tym może sobie jeść ile chce z was nie lepsze pasożyty!- Nagle śmiech moich kolegów ucichł i nastała cisza .Do salonu weszła ,,księżniczka,,
-Idę sobie i biorę Akuś -Oznajmił i od razu sobie odszedł .
-Lol
-Elvira nie będzie zła na ciebie że to Rue zabrał jej kotkę?
-Nie Thomasie,Aki musi go znać ta kotka nie zadaje się z byle kim.
-Aha...-Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu tv i pięknych modelek oraz objadaniu się. Później po ćwiczyliśmy trochę nową piosenkę a na koniec wzięliśmy wspólną kąpiel .Taaa... mamy dziwne pomysły.Gdy poszli do swoich domów walnąłem się od razu na łózko i zasnąłem.
W nocy miałem sen o Rue. Siedział on sobie w krótkich czerwonych spodenkach na moim łóżku. Wokół niego biegała i czarna kotka Aki która była czymś podekscytowana. Nagle Rue spojrzał uroczo w moją stronę i położył się. Aki zeskoczyła z łóżka, Rue pod niósł ręke i zaczął pokazywać palcem wskazującym gest abym zbliżył się do niego. Zbliżyłem się do Rurusia a ten nagle rozszerzył nogi .Natychmiast się zatrzymałem. Co ja robię?! Chciałem się od wrócić i uciec gdzieś daleko ale nie mogłem! Nie widzialna siła siała zaczęła mnie pchać ku chłopcu.Miły sen zmienił się w koszmar. W moim pokoju pojawiła się czerwona aura której towarzyszyło ogromnie ciepło,a Rue był był jak demon pożądania. Wyglądał jak uroczy aniołek tyle że pożerał mnie wzrokiem pełnym pożądania jak jakiś nienasycony demon.
-Nice,nie!- Usłyszałem głos menadżera który wyrwał mnie ze snu a raczej koszmaru no sam już nie wiem! -Nice coś ci się śniło zacząłeś się rzucać po łóżku jak opętany!
-Przepraszam miałem dziwny sen... - Lol zdarza się , a co ci się śniło?
-C-co? nie pamiętam..-Zacząłem nerwowo rozglądać się po pokoju aby upewnić czy wciąż nie śpię. Ross wziął głęboki wdech a potem wydech i poszedł sobie. Leżałem jeszcze trochę na łóżku i rozmyślałem nad snem. co to w ogóle miało znaczyć? Znam ledwie Rue po za tym nigdy w życiu nie zrobię tego z mężczyzną to obrzydliwe wole dziewczyny. Przebrałem się i poszedłem na śniadanie. Jakoś nie miałem ochoty na jedzenie ale menadżer zmusił mnie do zjedzenia tych kanapek z szynka. nie mając innego wyboru zjadłem je i popiłem cieplutka herbatką ze cytrynka. na stole leżała jeszcze gazeta wiec po nią sięgnąłem . Przejrzałem cała gazetę ale nic o m i mym zespole nie było napisane. same tylko wypadki samobójstwa i reklamy. Skoro nic nie ma o mnie to nie muszę czytać. Odłożyłem gazetę i zadzwoniłem do mych kolegów alexe'go Michaelsa oraz Thomasa ,aby umówić się na spotkanie z nimi w parku. Okazało się że tylko Alexy ma czas wolny. Mówi się trudno przy najmiej on dotrzyma mi towarzystwa. Zanim pójdę się spotkać z Alexym to muszę opracować plan podboju Elviry. W co ja się dałem wciągnąć? założyłem eleganckie ciuchy i uczesałem się ,ulizałem mam grzywę. W końcu idę na podryw jakoś muszę wyglądać. Z Alexym mam spotkać się po południ wiec muszę się po spieszyć. Dom Rainów znajduje się na końcu ulicy ,ja mieszkam gdzieś tak w połowie wiec nie mam tak daleko,ok 15 min pieszo.Po drodze pomogłem sąsiadce z torbami i zaniosłem. w końcu damą się nie odmawia w nagrodę dala mi namiętnego całusa mrrr....
Pod domem Rainów ujrzałem Rue który rozmawiał z Shiro,ojcem Elviry. Po kilku minutach wszedł do środka. No cóż mój podbój Elviry odkładam nie chce aby on był przy tym był .Jeszcze mnie oczaruje i dopiero będzie. Co ja znowu gadam? Wróciłem do domu pod drzwiami ujrzałem pudełko a w środku było ciasto i podziękowania od sąsiadki. przez resztę dnia nudziłem się aż do spotkania z Alexym myślałem nad nowym tekstem piosenki. W końcu głowa mnie rozbolała i zostawiłem myślenie a zacząłem oglądać tv. Na spotkanie poszedłem przez skróty przez most było najszybciej ominąłem posągi i świątynie aż znalazłem się w centrum parku. Alexy już na mnie czekał. Kurde nie udało mi się go wyprzedzić a bym go wtedy nastraszył. Alexym kilka metrów dalej ujrzałem ,,księżniczkę,,. Czy to zbieg okoliczności? A może to przeznaczenie? nie mogę muszę przestać o nim myśleć bo oszaleje! ja jestem chłopakiem i kocham tylko dziewczyny przy najmiej tak myślę.... no bo ten uroczy uśmiech ,słodkie oczka i zgrabne bioderkami kuszą. Tylko że Rurusiątko tez wygląda jak dziewczyna! no może biustu mu brakuje...a tak po za tym to totalna dziewczynka .
-Nice o czym tak myślisz,hm...?
- O niczym ciekawym, zastanawiam się nad słowami piosenki. - Skłamałem i zacząłem nerwowo ruszać jedna noga w przód i tył.
-Na pewno tylko o tym myślałeś?
-T-tak...-odchrząknąłem i spuściłem głowę.
-Zobaczmy na co tak patrzyłeś. - Co za alexy robi to tylko aby mnie wkurzyć,no i ten jego złośliwy uśmieszek.
-C-co? patrzyłem na drzewa....
-Ta jasne.... -Odwrócił się i na szczęście nie ujrzał Rue bo ten odszedł. W głębi serca byłem uradowany ale z drugiej strony porozmawiał bym sobie z nim. No ale wtedy Alexy zaczął by się ze mnie nabijać.
- I co ,podobają ci się drzewa?
- Ależ to tobie się podobaj tak na nie patrzyłeś i je podziwiałeś.Nice ty bestio jak ci się mogą podobać drzewa?-Powiedział żartobliwie Alxy i klepnął mnie w ramie a ja zacząłem się śmiać.
-Niedaleko jest automat z piciem .Co ty na to,kupię nam po puszce coli i pójdziemy gdzieś?
-Ok,- Dał mi pieniądze do reki i zacząłem biec do automatu gdzie spotkałem ,,księżniczkę,,. Nie wytrzymam może to jednak przeznaczenie a nie przypadek? Nie,nie możliwe żeby było to przeznaczenie to po prostu zwyczajny zbieg okoliczności! Podszedłem bliżej i przywitałem się z Rue. Spojrzał na mnie bez emocji i odpowiedział ,,cześć,, po czym wrócił do wpatrywania się w glebę. Wrzuciłem do automatu pieniądze i wybrałem napój. Nacisnąłem guzik ale ten głupi automat zeżarł mi tylko kasę, a picia nie wyleciało.
-Cholera! znowu to samo! -Krzyknąłem i walnąłem w tego starocia ,i nic. Naprawdę automaty mnie nie lubią bo to już nie pierwszy raz. Nagle Rue podszedł i kopnął z całej siły w dół automatu aż picie wyleciało. -C-co? ale jak?-Patrzyłem zdziwiony. Gdybym to ja tak kopnął to by nie wyleciało, a jemu się udało. Mój wybawca! Mój anioł! Oj przesadzam.. Wyciągnął dwie puszki i podał mi je.
- Wydaje mi się że to twoje...-Powiedział cichym ale uroczym głosikiem aniołka.
-Dziękuje ci .Powiedz jak to zrobiłeś?
-Nie trzeba się tak złościć tylko spokojnie kopnąć o tak. - Na moich oczach kopnął w automat i bez wrzucania monety wyleciała puszka z pomarańczowym sokiem. Co za tajemniczą moc on posiada?
-Wezmę dla brata. -Zaczął odchodzić ale go złapałem za ramie,sam nie wiem czemu jakoś tak wyszło....
-Co?-Odwrócił głowię i Spojrzał mi w oczy.
-Może z-zechcesz pójść ze mną i moim kolegą na miasto? - Ugryzłem się w język ,przecież miałem być tylko z Alexy' m. No ale coś mnie podkusiło aby zapytać go. Czemu?
- Nie jestem zainteresowany.- Już chciał znowu odejść ,gdy z oddali usłyszałem głos Alex'ego.
-Nice miałeś iść po picie a nie flirtować z niewinnym młodzieńcem. - Niewinnym młodzieńcem ?! Co ten Alexy sobie myśli ? Jak wrócimy do domu to coś mu zrobię! Podszedł bliżej.
-Nie podrywam go! On tylko mi pomógł.
- Ta jasne...
-Mogę już sobie iść?-Zapytał Rue ,Alexy'ego
-Nie,pójdziesz z nami będzie weselej.-Uśmiechnął się do Rue i złapał go oraz mnie za rękę, zaczął ciągnąć do wesołego miasteczka. Ruruś próbował protestować ale Alexy i tak postawił na swoim. W wesołym miasteczku pierwsze na co poszliśmy ,to była kolejka górska.Mieliśmy szczęście bo kolejka do kasy nie była długa,normalnie to by się ciągnęła. Podziwiam Rue ,stał sobie spokojnie i niczym się nie przejmował. W każdej chwili mógł odejść lub uciec. Przez tą twarz bez emocji nie można stwierdzić o czym myśli i jaki ma humor . Może jest zły,a może wesoły? Naprawdę nie wiem i to mnie troch wkurza. Jest inny i to sprawia że chcę go poznać jeszcze bliżej. Odkryć jego wszystkie tajemnice które skrywa w sobie. Chwila ,o czym ja znowu myślę muszę się ogarnąć!
-Nice teraz nasza kolej!-powiedział podekscytowany Alexy.
-Widzę....siadam z Rue.
-Ok,ja usiadam z tamtą laską. Jest mryciaśna!
-Spoko.-Nie chciałem mu mówić że znam tą dziewczyną. Była to rudo włosa Sasza ,przyjaciółka Elviry. Z tego co wiem Sasza podkochuje się w Alexy'm .Kto wie może będą parą. Wsiadłem do kolejki podałem dłoń Rue .,, Księżniczka,, uśmiechnęła się i złapała za mą dłoń . Usiadł obok mnie i było widać że troszkę ręce mu się trzęsą. Chyba się bał tylko że nie chciał się przyznać. Kolejka ruszyła najpierw powolutku ,a potem jak przyspieszyła o myślałem że mi włosy wiatr wyrwie. Ruruś złapał się mojej reki i przytulał się do niej.Starałem się powstrzymać od rumieńców po za tym Rue nawet na mnie nie patrzył. Zamknął oczy trzymał się mocno mej reki i nie puszczał . Jak to na kolejkach bywa wszyscy piszczeli ja też. Odwróciłem się na chwile by zobaczyć jak tam z Alexy' m i Saszą . To było lol. Sasza wtuliła się w Alexy'ego i piszczała ,a Alexy zrobił się cały czerwony jak burak. Gdy jazda się skoczyła Alexy szybko uciekł pozostawiając mnie i biedną rudo włosom dziewczynę samą. Zaproponowałem Saszy aby się przyłączyła do mnie i Rue. Strasznie głośno pisnęła ,a potem przytuliła mnie i Rurusia. Na dodatek pocałowała go w policzek.
-Lol
-No co?-powiedziała uśmiechnięta i zarumieniona.
-Nic...-chwyciła nas za ręce i pociągnęła w stronę salonu krzywych zwierciadeł.
-Będzie zabawnie-Rzekła podekscytowana. nie ważne że Alexy gdzieś nam się zgubił. W salonie luster nie było tal źle. ,,Księżniczka ,, nawet dobrze się bawiła .Zaczął się śmiać gdy ujrzał w lustrze moje grube odbicie. Ja zaś śmiałem się jak on w lustrze wyglądał jak patyczak.Obeszliśmy cały salon a potem odszukaliśmy naszej zguby Alexy'go. Na koniec wstąpiliśmy do tunelu strachu. Musze przyznać ze to było prawie jak randka. Alexy z Saszą ,ja z Rurusiem....To pewnie po prostu kolejny przypadek...Tak mi się wydaje...
Gdy wyszliśmy na zewnątrz z tunelu było już ciemno i zimno.mój kolega Alexy złapał Sasze za rękę i powiedział ze ją odprowadzi. Widać ze chciał się podlizać . Odeszli razem pozostawiając mnie z uraczą ,,księżniczką,,. staliśmy tak sami kilka minut aż w końcu chłopiec oznajmił że idzie do domu. Miał już odejść ale zdążyłem złapać go za rękę.
-Nie!-. Powiedziałem głośno ,sam nie wiem czemu to zrobiłem. Rue spojrzał się na mnie ze zdziwieniem
-Co,nie? Ja chce iść do domu .
-Podwiozę cię.
-Nie trzeba,mam nogi. -Odrzucił mą propozycję i zaczął się oddalać powoli. Zadzwoniłem szybko do Rossa i kazałem jak najszybciej odebrać mnie z wesołego miasteczka.Menadżer zaśmiał się i powiedział ze dziecko. Oznajmił ze zaraz będzie i rozłączył się. Uf... oby się pospieszył bo chciałem podwiesić też Rue. No bo...tyle niebezpieczeństw się czaj nocami .Dogoniłem Rurusia i złapałem do za rękę aby zatrzymać. zapytał mnie kletko uniesionym głosem..czego chcesz,, ja mu na to dopowiedziałem że chce go tylko powieść. Rue wzruszył ramionami i zaczął odchodzić ponownie. Gdzie ten Ross?! Zacząłem iść za Rue aby go nie zgubić. Na szczęście Ross szybko przyjechał już myślałem ze się zgubi. -Czekaj!
-Co znowu?
-Chce cie tylko odwieść do domu-Złapałem go za rękę i wsiadłem z nim do auta zanim zaprotestował. Zamknąłem drzwi i ruszyliśmy.
-Gdzie mieszkasz?- Chłopiec powoli odsuną się trochę . Czemu? Przecież nic mu nie zrobiłem. Cichym głosikiem odpowiedział mi na pytanie. -Boisz się mnie?- On chyba nie jest przyzwyczajony do rozmów.
-Nie boje się,tylko mi gorąco.
-Aha ,otworze okno. - Nacisnąłem na guzik i szyba się zsuwała na dół wpuszczając wiaterek do środka.
-Tak lepiej-Powiedziała ,,księżniczka,,. Pod jego domem paliło się światło,a przed drzwiami stał chyba jego brat.....troszkę wnerwiony. Chłopiec szybko wysiadł z auta i pobiegł do braciszka.
-Nie znikaj mi tak więcej. Martwiłem się o ciebie- powiedział czule brat Rue i przytulił go a potem spojrzał na mnie wilkiem. Zabrał swojego brata do domu i trzasnął drzwiami dając mi do zrozumienia że jest zły na mnie.Mimo ze nic złego nie zrobiłem! po powrocie do domu wziąłem gorącą i relaksująca kąpiel z pianka i tymi wszystkimi solami , płynami oraz z kaczuszkami. Tak przyznaje kapie się z kaczuszkami ,co w tym złego? Wciąż jestem dzieckiem. Mój przyjaciel a zarazem menadżer zrobił pyszne kanapki które w mgnieniu oka zniknęły z talerza. Poszedłem do mojego pokoju i rzuciłem się na łózko powoli zasnąłem na nim. znów miałem sen a raczej kontynuacja poprzedniego snu. Działo się to w moim pokoju. Powróciła czerwona aura i gorąc. Nachyliłem się nad Rue i.... gładziłem jego męskość. Jego jęki wypełniały cały mój pokój. To było okropne ale z drugiej strony także przyjemnie. Podczas pocałunku wymieniliśmy się śliną i się oblizaliśmy .Widać było że po Rue przeszedł dreszczyk. Spojrzał na mnie ukowtą miną i przewrócił się na brzuch a potem podniusł tyłeczek góry. Słodkim głosikiem powiedział ,,wejdź we mnie!,, To było obrzydliwe ale nawet jeśli próbowałem się sprzeciwić to niewidzialna siła zmusiła mnie do tego.Najpierw ocierałem się końcówką mojego ,no wiecie czego...o dziurkę Rue a potem wsunąłem go powoli w Rue. Było przyjemnie w środku ,było tak gorąco !-Ah! - Nie wiem już czy jestem w realnym świecie czy w śnie ale wiem jedno. Jest mega przyjemnie! ,,Księżniczka,, pojękiwała głośniej i głośnie co mnie tylko bardziej podniecało. Włożyłem go do końca i pchałem co całej siły Rue ,był tak napalony ze złapał za swojego... i zaczął gładzic go.Pomogłem mu i tez zacząłem go gładzic ,był niesamowity taki twardy gorący! Doszliśmy oboje w tym samym czasie Rurus wygiął się w łuk i pisnął na cały głos moje imię a potem razem opadliśmy na łózko.Mój niegrzeczny chłopczyk zniżył się i zaczął czyścic swoim języczkiem go ze spermy.Cały czerwony wtulił się we mnie i powiedział cicho ,,kocham cie,, Pocałował mnie w usta po czy spojrzał ukowatym wzrokiem aż mnie dreszcz przeszedł i...i staną znowuż....
-Mrrr aleś ty niegrzeczny! - no i powtórka z rozrywki . zniżył się i złapał za mojego pytona po czym zaczął gładzic opuszkami palców. Następnie zaczął go lizać ,ssać a nawet ocierać o swojego. Już miałem dojść ale budzik mnie obudził. Walnąłem ten cholerny budzik przewróciłem się na bok i spojrzałem na plakat mojego zespołu. Zacząłem przecierać oczy i nagle poczułem coś mokrego w swoim łóżku. Czyżbym się zesikał? Zajrzałem pod kordły i to jednak nie to o czym myślałem...Biała substancja która była lepka i było jej no troszkę sporo.Cyba się domyśleliście co to ,fuj jak ja mogłem się spuścić w własnym łóżku bez dziewczyny?! Szybko wskoczyłem z łózka i przebrałem bokserki oraz zmieniłem pościel. Tamte bokserki i pościel przesiąknięte moim mleczkiem...haha co ja wygaduje? włożyłem do pralki . -Uf Ross nie widział... Zacząłem iść do kuchni już nawet się nie kładę do łózka. mam szczęście bo gdyby Ross to odkrył albo moi koledzy to by się ze mnie śmiali do końca życia ze mnie. Gorąca kawa i śliczne zrobione kanapki tego mi trzeba było aż się proszą żeby je zjeść.
- Nice jedz szybko!Spóźnisz się do szkoły - krzyczał na mnie Ross i napił się kawy.
-Oj tam nic się nie stanie jak spóźnię się trochę.
- Nice musimy jeszcze zabrać twoich kolegów. - spojrzał na mnie wkurzony. nie rozumiem skąd tyle złości przecież dobrze nam się żyje ,a Ross jak zwykle chodzi spięty.Zjadłem szybko kanapki wypiłem połowę kawy. Menadżer wyprowadził z garażu srebrne subaru zamiast limuzyny. twierdzi ze limuzyna zbyt przyciąga uwagę fanów i paparazzi. Przed wyjściem przejrzałem się w lustrze czy dobrze wyglądam w ciuchach.
Po drodze minęliśmy Elvire jak jechała ze swą matką Sue. Są strasznie do siebie podobne a zwłaszcza ze pani Sue wygląda tak młodo. Wysiadłem z kolegami przed bramą szkoły i fanki już się rzuciły na nas ale ja szybko uciekłem. Zacząłem szukać po korytarzach Rue. Chciałem z nim porozmawiać o zbliżającym się festynie ,a potem z Elvirą może czegoś ciekawego się dowiem. znalazłem niebieskowłosą na drugim piętrze była z nim Elvira. Spojrzałem na nich i stwierdziłem że nawet w prostym ubraniu Rue wygląda uroczo. Już chciałem podejść do nich ale ujrzałem jak Rue znienacka zaczął całować Elvire. co to miało znaczyć?! czemu on tak nagle ją cmoknął? Jeszcze złapał za biust jedną ręką a drugą za pośladek. Biedna córka Rainów była cała czerwona zawstydzona i najwidoczniej zła .Odepchnęła Rurusia i zabrała go do klasy. No to mu się oberwie albo może ona go wzięła tam po coś innego....? ona jest taka piękna i młoda a on taki uroczy i kuszący poza tym znają się długo. Może oni poszli tam aby... "zbliżyć" się do siebie bardziej? Nie możliwe! Elvira nie jest taka aby się puszczać a do tego w takim nieprzyzwoitym miejscu. Poza tym jest zła wiec da mu kazanie a nie swe ciało chyba....Gdy później ujrzałem Rue jak idzie spokojnie to się wkurzyłem. czy on ma jakąś godność? Podszedłem do niego i złapałem za ramię a potem zaciągnąłem do pustej klasy na końcu korytarza.Tam nie będzie teraz lekcji więc nikt nam nie przeszkodzi.
W klasie były pozakładane krzesełka na ławki a tablica zmazana od kredy.Ponieważ była to klasa od historii to na ścianach wisiały rożne portrety ważnych władców czy tez plakaty z budowlami starożytnymi. Na końcu klasy są doże szafki na których stały książki dla zapominalskich. Oparłem ,,księżniczkę,, o pomarańczowa ścianę i spojrzałem mu głęboko w oczy. Jego oddech przyspieszył
-Czego chcesz?! - Wrzasnął wkurzony Ruruś.
-Dowiedzieć się czemu to zrobiłeś Elvirze!
- Nie twój interes! A nawet jeśli to co?
-Coś! -Krzyknąłem i żeby się uspokoić ściągnąłem krzesełko i usiadłem na nim.
- Dlaczego ją całowałeś?! od kiedy jesteście razem?!
- Od wczoraj ! - Powiedział i złożył ręce na piersi z wrednym uśmieszkiem.
-Jakim cudem od wczoraj? czemu noc nie powiedziałeś nam wczoraj?
-A po co miałbym? - Zacząłem nerwowo ruszać stopami i zacisnąłem dłoń. Nie wiem skąd u mnie taki duży przypływ złości. Może to....z zazdrości? Czyżbym był zazdrosny o Rue? albo Elvirę?
-Bo ona jest moją przyjaciółką a ty jesteś moim kolegą...
-Kolegą? nie znam cię nawet!
-Bo my się dopiero poznajemy-Uśmiechnąłem się.
-Pff...-Zaczął zmierzać ku drzwiom. Szybko wstałem i złapałem go za rękę ponownie oparłem go o ścianę i przycisnąłem go do niej swoim ciałem.
- Nie uciekaj mi. jeszcze nie sączyliśmy rozmowy. Jeśli chodzi o Elvchan to szanuj ją bo jeśli się dowiem że ją skrzywdziłeś to pożałujesz. A tak poza tym co robicie na festyn?
-Nie twój interes!-Odwrócił wzrok , a ja odsunąłem się trochę od niego
-Powiedz chociaż jakie macie pomysły -Oparłem się o ławkę rękoma i patrzyłem na Ruru.
- To klasowa tajemnica.
-Pf, znając życie Elvira pewnie strasznie się w to zaangażuje.
-...
-Mylę się ? Odpowiedz.
- Nie słuchałem gdy o tym mówili.
-Serio? No trudno możesz już iść i pamiętaj bez dobierania się do Elviry!- Puściłem oczko do Rue i otworzyłem mu drzwi.
-Będe robić z nią co chce . Nawet dzieci.
-Jesteście za młodzi!-Znowu się zdenerwowałem. Złapałem Ruru za kołnierz i popchałem go na ścianę a ten rzucił się na mnie i upadliśmy razem. Usiadł mi na brzuch i przejechał palcem po twarzy.
-C-co ty robisz?
-Tak sobie pomyślałem że fajnie było by cię pociąć.-Zaśmiał się.Próbowałem się podeprzeć ale Rue i na to nie pozwolił.
-To był fajny żart a teraz zejdź ze mnie kochasiu. -Nagle Rue złapał mnie za włosy i zaczął ciągnąć.To bolało co on sobie myśli?!Złapałem go za biodra i przewróciłem na podłogę. Zabrałem jego łapy od moich wspaniałych włosów.
- Co ty sobie wyobrażasz? Nie pozwalaj sobie na za dużo!-Poklepałem go po główce i wyszedłem z klasy. Lekcje już dawno się zaczęły więc szybko pobiegłem do klasy i przeprosiłem za spóźnienie . Mimo mojego pięknego uśmiechu Tao-sensei postawił mi nieobecność. Foch z przytupem! Jak można odmówić mojemu uśmiechowi? Skoro mam nieobecność to nie mam po co siedzieć w klasie. Poszedłem na dwór i usiadłem pod drzewem. Na przerwie dziewczyny z mojej klasy przyszły powiadomić mnie o spotkaniu klasowym w bibliotece na temat festynu , z okazji dni otwartych.Poszedłem za nimi do biblioteki i zająłem swoje miejsce a potem słuchałem. Pani z biblioteki co chwile nas uciszała, Jak ona może mieć tak dobry słuch? Chyba z 75 lat miała i dalej siedzi w tej szkole zamiast być na emeryturze. Wracając do festynu najpierw była propozycja abym zatańczył w stroju króliczka ale się nie zgodziłem .Bez przesady co te dziewczyny sobie wyobrażają ? Poza tym chłopacy też się nie zgodzili i Erwin zaproponował turniej piłki nożnej. Oczywiście ze chłopacy się zgodzili ale dziewczyny nie chciały. Po negocjacjach się zgodziły i powiedziały że chcą być czirliderkami i mam dać koncert. Zgodziłem się na koncert może nie będę musiał grać w piłkę nożną.







Komentarze
Prześlij komentarz